Łosie wersja mniej pogodna
W poprzednich artykułach dowiedzieliśmy się, iż odwiedziły nasze miasto Łosie – piękne dzikie zwierzęta, wydaje się, iż nie odwiedziły miasta tylko swoich krewniaków „ŁOSI” których nie sposób inaczej nazwać, choć trudno nazywać niepoważny tłum mianem łosi.
Zastanawiam się, kto powiadomił służby ratownicze, po co przy akcji byli strażacy , policjanci. Kto, komu zagraża, łoś ludziom, czy ludzie łosiom? Skandaliczne zachowanie widzów zdarzenia można było zaobserwować na ulicach miasta. Służby ratownicze miały naprawdę wielki problem ponieważ zawsze są kierowani do akcji wtedy gdy trzeba chronić życie lub zdrowie ludzkie. Oczywiście tłum zamiast ułatwić, przeszkadzał. Po co klaskanie, po co gwizdy, po co krzyki. Można było spokojnie z daleka zrobić zdjecie i pozostać.
Być może łosie wcześniej wróciły by na swoje tereny gdyby nie to, że mnóstwo entuzjastów odcięło im drogę, szkoda tylko, że nie wyciągali marchewek z kieszeni i nie chcieli posadzić dzieci na grzbiecie łosia.
Niestety społeczeństwo nie zdało egzaminu – na szczęście skończyło sie bez wypadku – co by sie stało gdyby spłoszone przestraszone dzikie zwierze ruszyło w tłum , co by sie stało gdyby stratowało parę nieodpowiedzialnych „łosi”, pewnie wina by spadła na straż – że nie potrafiła zabezpieczyć miejsca zdarzenia. Mamy bardzo odważne społeczeństwo, nieugiełoby sie nawet gdyby odwiedziło nas stado lwów.
Łosie napewno jeszcze nie raz odwiedzą nasze miasto zastanówmy się czy nasze postępowanie nie odstrasza łosi jako potencjalnych inwestorów.
Najnowsze komentarze